wtorek, 18 lutego 2014

Bywa taki moment, że musisz usiąść

Zabrzmię niedorzecznie i zbyt patetycznie, ale bywają takie chwile, kiedy nagromadzone problemy, emocje, tragedie przeradzają się w jeden olbrzymi, nieznośny pisk. Taki wysoki sygnał jak ten w uszach po uderzeniu bomby. I wtedy nic już nie jest ważne prócz tego, by pozbyć się tego przeraźliwego pisku.

Musiałam to gdzieś zapisać.


A co u nas? Szara, kartonowa codzienność.
Będą znów pieski do oddania. Niedlugo wrzucę foty. Najlepsza rasa pod słońcem.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Ten czas..

Pod tym moim skromnym wiankiem na tle niedokończonych gipskartonów pragnę złożyć Wam, 
moi znajomi i nieznajomi z tego blogowego świata, 
życzenia:
Pełnego i Owocnego przeżycia Świąt Narodzenia Boga, 
aby On dawał nam siłę do życia i pokonywania codziennych przeszkód
i wypełniał miłością każdy zakamarek naszych serc,
byśmy mogli lepiej i mocniej żyć.

:)

Wesołych
Smacznych
Bogatych
Ciepłych
Rodzinnych
Świąt!


czwartek, 12 grudnia 2013

Dziwne gwiazdki, wielkie powroty i radości M.

O wiele bardziej wolę czytać Was niż pisać tu. A może po prostu pisanie jest trudniejsze ;)
W każdym razie nie - nie opuściłam bloga na amen i na wieki. Tylko na chwile, chwilunie ;)

Przylazłam i od razu będę się chwalić a jednocześnie tłumaczyć: Zrobiłam taki świąteczny ozdobnik, ALE nie mam jeszcze ani jednej dokończonej ściany toteż tłem z oryginalnych płyt gipskarton i majestatycznych wkrętów proszę się nie przejmować ;P







 Jak widać gwiazdki dekupażowo-biale plus znaleziony  kijek z szyszkami made in las.
 Nawet mi się to podoba, zatem zawiesiłam na jednym z wkrętów ;)

A w chacie nie za wiele nowego - kilka ścian doszło (łazienka) i w najbliszych planach wybór i kładzenie płytek na podłodze i ścianach tejże łazienki, a potem prysznic (!) toż to będzie luksus nad luksusy. Marzenie :)


Łazienkę chcę w stylu prowansalskim oczywiście, ale z domieszką nieco jakiegoś antyku.. zobaczymy. Za nic nie moge znaleźć fajnych płytek pasujących do prowansji - może jakieś podpowiedzi?? :) 

Poza tym trwa produkcja i wysyłka kartek o czym wiecej na drugim blogu





Wigilię spędzamy jako wyjadacze (nie w domu) toteż moje przygotowania ograniczam do ozdób (j.w.) i kilku nieśmiałych potraw.
Większej relacji z budowy nie zamieszam bo nie ma się czym chwalić.

Aha, Bestia nie znalazła swojej Pięknej, wiec zostaje u nas - ku radości mego M. :P i ku mojemu zmartwieniu.

Czołem!

poniedziałek, 7 października 2013

Bestia do oddania

Jest przeurocza i będzie bardzo mądra.
I mimo, że to Bestia nie sprawia wrażenia potwora ;)

Czyli oddam suczkę w dobre ręce. Ma 2 miesiące i 7 dni. Jest odrobaczona, zaszczepiona.
Bardzo wesoła, odważna i szybko się uczy. Już umie załatwiać się na dworze i reaguje na imię.
Będzie mała - jamnikowata. Matka na ostatnim zdjęciu.





Bestia mówi: YOU MUST HAVE ME!!;)

Mogę dowieźć pieska gdzie potrzeba.

piątek, 27 września 2013

Pomidory, Winobranie i Cystersi

Pomidorki, pomidorki pomidorków to czaaas - chciałoby się zaśpiewać.
A tak właściwie to już po czasie pomidorowym - jego bohaterowie zamknięci w słoiczkach w kilku postaciach, np jako koktajlowe na ostro, przecier pomidorowy z przyprawami czy po prostu suszone.
Czekają na zimne wydobycia ;).
Z 11 krzaczków zaledwie wyszło tyle słoików, że starczy nam spokojnie do wiosny, a i tak jeszcze zielone w ogródku marzą o dojrzałości, która im dana nie będzie już prawdopodobnie ...


W chałupie robi się łazienka. No sama się w sumie nie robi, ale dokładnie "tymi rencoma" czyli moimi głównie. I w ten sposób "zrobił się" bojler, wc, no i mamy wreszcie WODĘ! 
Nie ma się gdzie umyć, ale kto by na to zważał :D


Te metale, które wprawne oko raptem zauważy, to stelaż pod gk - zabudowa komina i rur, przed którą stanie szafka z umywalką i na której zawiśnie lustro - jeszcze nie wiem jakie.


Kilkanaście dni temu byli my na Winobraniu w Zielonej Górze. Ładnie było.
M. przejechał się na jakiejś strasznej karuzeli a właściwie bujance - szybkie obroty + szybowanie nad mknącymi ulicą samochodami - podziękowałam. :P
Za to porobiłam zdjęcia dość ślicznej według mnie karuzeli dla dzieci :)

Potem był występ mojego ukochanego kabaretu - Łowcy.B.
Świetne, jak zwykle, skecze - oczywiście takie bez cenzury i których w tv nie uświadczysz ;)
Pojawili się w pełnym składzie i mimo deszczu było ekstramega :)



Nazajutrz wpadliśmy, na coroczny jarmark cysterski do Przemętu.
W tym roku nic specjalnego według mojej opinii - inscenizacje dość długie bez efektów a przecież po efekty się tam jedzie.
Jedyne co mogło urzec wybrednego oglądacza w mojej postaci to te trupy na tle kopcących się domków - niby dawnego Przemętu. :P